Koszty podziału majątku

Sprawy dotyczące podziału majątku, z reguły generują konflikty i koszty.

O konfliktach, zwaśnionych rodzinach, milczących współlokatorach nie będę wspominać, jednak zwrócę Ci uwagę na to, na jakie koszty należy się przygotować w związku ze sprawą o podział majątku.

Osoba która składa wniosek do Sądu o podział majątku to wnioskodawca i to ona jest zobowiązana do „wyłożenia” kosztów związanych z podziałem majątku.

Pierwszym i zasadniczym kosztem jest opłata sądowa, która wynosi 1.000 zł, jeżeli współwłaściciele „nie dogadali się” w kwestii sposobu zniesienia współwłasności, ponieważ jeżeli wniosek dotyczący podziału majątku zawiera zgodny plan podziału to opłata sądowa wynosi 300 zł.

Sposób podziału majątku wpływa na to, jakie koszty będzie trzeba ponieść.

Jeżeli chcecie podzielić nieruchomość między sobą w ten sposób, że dzielicie ją na mniejsze działki, to należy skorzystać z pomocy biegłego geodety, który podzieli działkę. Koszt powołania biegłego geodety przez Sąd to ok. ok. 1.000 zł.

Kolejna kwestia to wartość nieruchomości. Jeżeli strony zgadzają się co do wartości nieruchomości to nie trzeba przeprowadzać dowodu z opinii biegłego rzeczoznawcy majątkowego na okoliczność wartości nieruchomości, natomiast jeżeli oceny stron w zakresie wartości nieruchomości różnią się, należy powołać biegłego rzeczoznawcę majątkowego, to koszt ok. 2.500-3.000 zł (operuje wartościami w województwie kujawsko-pomorskim).

Biegły rzeczoznawca majątkowy może być powołany również na okoliczność wyceny nakładów poczynionych na nieruchomość.

Może również zdarzyć się taka sytuacja, że w celu podziału nieruchomości poprzez ustanowienie odrębnej własności lokalu konieczne jest wykonanie prac adaptacyjnych, wówczas najprawdopodobniej Sąd dopuści dowód z opinii biegłego z dziedziny architektoniczno-budowlanej, który ustali czy możliwe jest wyodrębnienie lokali oraz czy konieczne jest wykonanie prac adaptacyjnych, aby takie wyodrębnienie mogło nastąpić. To znowu pociąga za sobą koszty.

Przyznaję, że postępowania o podział majątku są kosztowne, jednak jeżeli Twoja sytuacja materialna nie pozwala Ci na uiszczenie powyższych kosztów, możesz złożyć wniosek o zwolnienia od kosztów sądowych.

Jeżeli potrzebujesz pomocy prawnej, a nie stać Cię na prawnika, możesz również złożyć wniosek o przyznanie radcy prawnego z urzędu. Jeżeli Sąd uzna, że Twoja sytuacja materialna nie pozwala Ci na zatrudnienie prawnika, wówczas wynagrodzenie prawnika pokryje Sąd.

Jeżeli chcesz dokonać podziału majątku, a nie stać Cię na zatrudnienie prawnika, skontaktuj się ze mną telefonicznie lub mailowo.

Bardzo często spotykam się z tym, że wiele osób myli stwierdzenie nabycia spadku z działem spadku.

Stwierdzenie nabycia spadku to nic innego jak potwierdzenie przez Sąd, że określone osoby (osoba) dziedziczą po spadkobiercy w określonym ułamku. Sąd dokonując stwierdzenia nabycia spadku nie decyduje kto, co dostaje po zmarłym, tj. nie wskazuje, że nieruchomość, której właścicielem był zmarły należy do Jana Kowalskiego.

Np. Jeżeli spadkobiercą ustawowym jest żona i dwójka dzieci to Sąd stwierdza, iż spadek po zmarłym Janie Kowalskim nabyli w drodze ustawy: Anna Kowalska, Wojciech Kowalski i Andrzej Kowalski, każdy z nich po 1/3 części. (oczywiście podaję wersję skróconą na potrzeby bloga).

Dopiero podczas działu spadku, czyli w momencie kiedy spadkobiercy zdecydują, w jaki sposób podzielić majątek spadkowy, może dojść do działu spadku.

Np. W skład spadku po Janie Kowalskim wchodzi dom mieszkalny, działka rekreacyjna i lokata w banku. Cały majątek odziedziczyli żona i dzieci; każdy z nich ma udział 1/3 w nieruchomościach i w lokacie. Spadkobiercy zdecydowali, że żona zmarłego otrzyma dom, starszy syn otrzyma działkę rekreacyjną, a młodszy syn lokatę. Są zgodni co do podziału, więc idą do notariusza i zawierają umowę o dział spadku.

Oczywiście powyższe rozwiązanie to tylko przykład.

Jeżeli spadkobiercy nie są zgodni co tego, jak ma wyglądać podział spadku, albo jeżeli oprócz spadkobierców występują jeszcze współwłaściciele nieruchomości to można złożyć do sądu wniosek o dział spadku zawierający również wniosek o zniesienie współwłasności.

Reasumując, stwierdzenie nabycia spadku i dział spadku to dwie różne kwestie. Jednak, aby dokonać działu spadku należy najpierw przeprowadzić stwierdzenie nabycia spadku albo uzyskać akt poświadczenia dziedziczenia u notariusza.

Święta, święta i po świętach

W pierwszej kolejności Moi Kochani Czytelnicy składam Wam życzenia Noworoczne, przede wszystkim zdrowia i wszelkiej pomyślności w Nowym 2015 Roku.

Składam życzenia dopiero teraz, bo moje tegoroczne święta zaczęły się od wizyty u lekarza (pediatry). Niby nic poważnego (wysypka bostońska), ale wirus potrafi mocno dokuczyć, dlatego zaczynam moje życzenia od zdrowia, bo tegoroczne Święta Bożego Narodzenia oraz okres Nowego Roku (czyt. do Trzech Króli włącznie) to dla mojej rodziny nierówna walka z wysypką bostońską. Na szczęście mnie to ominęło, ale mój syn i mąż padli ofiarą tego podstępnego wirusa. W związku z tym przez ponad dwa tygodnie siedzieliśmy odseparowani od reszty świata, a chłopacy swoje święta spędzili w łóżkach, w związku z tym moje plany odnośnie złożenia życzeń, nadrobienia zaległości na blogu całkowicie legły w gruzach.

Dlatego życzę Wam raz jeszcze, ZDROWIA, ZDROWIA i jeszcze raz ZDROWIA.

Jednocześnie dziękuję Tym, którzy odwiedzają i czytają mojego bloga.

Ola Miąsko

Parę dni temu byłam na szkoleniu pt: „Rola sądu i rozkład ciężaru dowodu w sprawach o dział spadku, podziału majątku i zniesienie współwłasności„, które przeprowadziła Pani Sędzia Maria Leszczyńska – Sędzia Sądu Okręgowego w Bydgoszczy. Szkolenie zostało zorganizowane przez Okręgową Izbę Radców Prawnych w Bydgoszczy.

Tytuł szkolenia brzmi poważnie, ale muszę przyznać, że miało ono wymiar stricte praktyczny, dlatego chcę podzielić się kilkoma spostrzeżeniami.

Pierwsza rzecz, na którą chcę zwrócić Twoją uwagę to tzw. prekluzja dowodowa.

Prekluzja dowodowa, to taki instrument, którym dysponuje Sąd, żeby zdyscyplinować strony postępowania do przedstawienia wszystkich dowodów, twierdzeń i wniosków na początku postępowania. Rygor przedstawienia wszystkich wynika z treści przepisu art. 207 § 6 k.p.c., tj.

„Sąd pomija spóźnione twierdzenia i dowody, chyba że strona uprawdopodobni, że nie zgłosiła ich w pozwie, odpowiedzi na pozew lub dalszym piśmie przygotowawczym bez swojej winy lub że uwzględnienie spóźnionych twierdzeń i dowodów nie spowoduje zwłoki w rozpoznaniu sprawy albo że występują inne wyjątkowe okoliczności”.

Przekładając na „nasze”, jeżeli w toku postępowania sądowego otrzymamy od sądu zobowiązanie do przedstawienia wszystkich dowodów i twierdzeń, najczęściej w terminie 14 dni od daty otrzymania wezwania, pod rygorem pominięcia, to trzeba w tych dwóch tygodniach zgłosić wszystkie roszczenia i twierdzenia oraz wnioski dowodowe na poparcie swoich twierdzeń.

Chyba że wykażemy, że wcześniej nie mogliśmy powołać określonego dowodu z jakich przyczyn lub dopuszczenie dowodu nie spowoduje zwłoki w postępowaniu, np. odkryliśmy dokument, o którego istnieniu nie wiedzieliśmy, rozmawialiśmy z osobą, która zna nowe ważne okoliczności w sprawie (a wcześniej nawet nie wiedzieliśmy, że posiada wiedzę na interesujący nas temat).

Pani Sędzia zwróciła uwagę, iż przepis ten sądy stosują również w postępowaniach dotyczących podziału majątku, działu spadku lub zniesienia współwłasności.

Jakie ma to znacznie w praktyce?

Jeżeli współwłaściciele (albo jeden z nich) dokonali nakładów na nieruchomość  (np. zrobili remont dachu, elewacji) to roszczenia o zwrot tych nakładów można zgłosić w terminie objętym wezwaniem sądu, powiem więcej, w tym terminie trzeba zgłosić wszystkie wnioski dowodowe, którymi chcemy udowodnić, że te nakłady zostały przez nas poniesione.

Dotyczy to także roszczenia o zwrot nakładów poczynionych z majątku osobistego na majątek wspólny (np.  w sprawie o podział majątku po rozwodzie) lub wniosku o ustalenie nierównych udziałów małżonków w majątku wspólnym.

Zdarza się, że przygotowując pozew lub wniosek i ustalając z Klientem jakimi środkami dowodowymi możemy wykazać nasze twierdzenia, słyszę jak mówi, „przecież to możemy powołać później”, albo „Pani Mecenas przedłóżmy ten dowód dopiero na rozprawie, aby zaskoczyć drugą stronę”.  Tylko, że rzeczywistość sądowa i procedura cywilna to nie jest serial prawniczy z dynamiczną akcją. Jeżeli dysponujemy określonymi dowodami to musimy je wszystkie przedłożyć w Sądzie już  w momencie składania pozwu/wniosku, tak aby nie narazić się na to, że Sąd pominie zaoferowany przez nas dowód jako spóźniony.

W pewnym kwestiach sąd w postępowaniu nieprocesowym może działać (a czasami nawet powinien) z urzędu, ale te trzy roszczenia:

  • o zwrot nakładów i pożytków,
  • o zwrot nakładów i pożytków z majątku osobistego na majątek wspólny,
  • o ustalenie nierównych udziałów małżonków w majątku wspólnym

musi udowodnić ten, kto żąda ich zasądzenia.

Kolejna kwestia, która pojawiła się na szkoleniu to rozkład ciężaru dowodu w postępowaniach incydentalnych. Postępowania incydentalne, to inaczej postępowania wpadkowe, które mogą mieć wpływ na orzeczenie o podział majątku i mogą powstać w wyniku:

  1. podniesienia zarzutu nabycia własności nieruchomości przez zasiedzenie
  2. powstania sporu o uzgodnienie treści księgi wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym
  3. powstania sporu dotyczącego ważności (skuteczności) umowy przeniesienia przez spadkodawcę na rzecz jednego ze spadkobierców własności rzeczy objętej wnioskiem o dział.

Ad. 1.

Jeżeli w toku postępowania o podział majątku, uczestnik podniesie zarzut zasiedzenia to z tego względu, iż to on korzysta z domniemań prawnych, iż faktycznie zasiedział nieruchomość to na przeciwnej stronie spoczywa obowiązek udowodnienia, iż do zasiedzenia faktycznie nie doszło.

Ad. 2.

Spór o  uzgodnienie treści księgi wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym w postępowaniu o zniesienie współwłasności może być rozstrzygnięty tylko pomiędzy współwłaścicielami nieruchomości. Natomiast jeżeli kwestia sporna powstanie pomiędzy osobą trzecią (czyt. osobą, która nie jest współwłaścicielem) a współwłaścicielem właściwa dla rozstrzygnięcia sporu jest droga postępowania cywilnego.

Ad. 3.

Spór dotyczący ważności (skuteczności) umowy przeniesienia przez spadkodawcę na rzecz jednego ze spadkobierców własności rzeczy objętej wnioskiem o dział.

Tu tak samo, jak w przypadku roszczeń dotyczących nakładów, ten kto twierdzi, że np. umowa darowizny, umowa sprzedaży zawarta pomiędzy dajemy na to dziadkiem a wnuczkiem jest nieważna musi to udowodnić.

Czy można anulować akt notarialny? cz. 2.

Jesień już się nam objawiła w pełnej krasie (zimno, wietrznie i pochmurno), więc dziś zasiadam do pisania z kubkiem kawy i moim ulubionym „małym co nieco”, czyli batonikiem z advocatem (tzn. z likierem, a nie z kolegą po fachu).

W poprzednim wpisie (tj. tutaj) przedstawiłam Tobie historię, która dotyczyła możliwości anulowania aktu notarialnego, akurat ta historia nie skończyła się happy endem, dlatego chcę Tobie przybliżyć tematykę możliwości uchylenia się od skutków prawnych zwartej umowy (w tym również umowy zawartej w formie aktu notarialnego), więc teraz trochę teorii.

Fachowo nazywa się to UCHYLENIE SIĘ OD SKUTKÓW PRAWNYCH CZYNNOŚCI PRAWNEJ. Nie jest to nic innego, jak możliwość „anulowania” umowy, jeżeli wystąpiła którakolwiek z poniższych okoliczności:

  1. jeżeli umowa została zawarta przez osobę w stanie wyłączającym świadome albo swobodne powzięcie decyzji i wyrażenie woli,
  2. jeżeli umowa została zawarta dla pozoru,
  3. jeżeli umowa została zawarta pod wpływem błędu co do treści czynności prawnej, albo jeżeli błąd został wywołany podstępem drugiej strony,
  4. jeżeli umowa została zawarta pod wpływem bezprawnej groźby drugiej strony lub osoby trzeciej.

Poprzedni wpis dotyczył właśnie błędu co do treści czynności prawnej i o tym będzie poniżej.

Powstaje pytanie, co to jest błąd co do treści czynności prawnej? Cytując za mądrymi prawniczymi głowami, „błąd to niezgodne z rzeczywistością wyobrażenie o treści czynności prawnej”, ale żeby nie było tak prosto, aby można było powołać się na błąd, musi być to błąd istotny i błąd co do prawa, chyba że dotyczy czynności nieodpłatnej (czyli np. darowizny). Mówiąc po ludzku, nie możemy się powołać się na błąd, kiedy np. nie sprawdziliśmy stanu prawnego nieruchomości.

Powołać się na błąd możemy wówczas, gdy nasze wewnętrzne przekonanie co do treści czynności prawnej jest mylne odnośnie skutków czynności prawnej, tj. zawieramy umowę, będąc przekonanym, że to umowa pożyczki, a de facto to umowa sprzedaży. Co ważne, błąd musi być wywołany przez drugą stronę umowy, a okoliczności faktyczne zawarcia umowy wskazują, że mogliśmy zostać wprowadzeni w błąd. Oczywiście wszytko ma charakter ocenny i każdą sprawę należy oceniać indywidualnie. Wiem, że to zawiłe, dlatego posłużę się poniższą historią.

Pani Stasia miała kłopoty finansowe, jej długi wynosiły 25.0000 zł. Chciała spłacić zadłużenie, ale nie miała z czego, nie posiadała również zdolności kredytowej (tj. żaden bank nie chciał udzielić jej pożyczki). Zdecydowała się zatem na pożyczkę w instytucji parabankowej i tu zaczęły się jej problemy. Skontaktowała się z tą instytucją i uzyskała informację, że otrzyma pożyczkę w wysokości 40.000 zł, pod warunkiem, że jako zabezpieczenie spłaty pożyczki ustanowi hipotekę na swoim domu. Powódka zgodziła się na takie warunki.

Stawiła się u notariusza. Nie wsłuchiwała się w to co mówi notariusz, bo była przekonana, że zawiera umowę dotyczącą ustanowienia hipoteki. Cała czynność trwała 15 minut. Otrzymała akt notarialny i schowała go, aby jej mąż nie dowiedział się o jej zadłużeniu. W związku z zawartą umową otrzymała 40.000 zł tytułem pożyczki oraz harmonogram jej spłat. Po paru miesiącach jej mąż (oczywiście przez przypadek) dowiedział się, że Pani Stasia nie jest właścicielką nieruchomości. Gdy Pani Stasia przeczytała akt notarialny, okazało się, że sprzedała nieruchomość za 120.000 zł (a wartość nieruchomości wynosiła 800.000 zł).

Wówczas Pani Stasia złożyła drugiej stronie oświadczenie o uchyleniu się od skutków oświadczenia woli złożonego pod wpływem błędu.

Od tego czasu zaczęła się jej batalia przed wymiarem sprawiedliwości (sprawa trwała 4 lata).

Sąd oceniając sprawę Pani Stasi, wskazał, iż nie zdawała sobie sprawy ze skutków zawartej czynności prawnej. Była przekonana, że po spłaceniu długu miała odzyskać nieruchomość. Sąd ocenił, że pani Stasia nie była świadoma konsekwencji, jakie wiązały się z umową i nie miała zamiaru przenieść prawa własności domu na nowego właściciela.

Ta historia, mimo długiej batalii, zakończyła się szczęśliwie i pokazuje, że można otrzymać sprawiedliwy wyrok.

Czy można „anulować” akt notarialny? cz. 1

Właśnie podpisałeś u notariusza umowę o zniesieniu współwłasności nieruchomości. Cieszysz się, bo będziesz mógł w końcu samodzielnie dysponować domem po rodzicach, już sobie wyobrażasz, że zrobisz w końcu remont dachu, wymienisz okna itp.

Ten stan nie trwa jednak długo, ponieważ po jakimś czasie (ku Twojemu wielkiemu zdziwieniu) dostajesz wezwanie do zapłaty od komornika. Jesteś zdezorientowany  i nie wiesz co zrobić, bo przecież nie masz żadnych długów, ale jak się okazało, miał je Twój brat.

Historia wygląda następująco.

Janusz i Mariusz są braćmi, każdy z nich posiadał udział w wysokości 1/2 w nieruchomości odziedziczonej po rodzicach (działka, na której stoi domek jednorodzinny). Janusz mieszka w tej nieruchomości od kilku lat. Mariusz mieszka 400 km od niego i nie chce mieszkać w tym domu. Bracia stwierdzili, że zniosą współwłasność nieruchomości w ten sposób, że Janusz otrzyma cały dom z działką.

Janusz spłacił Mariusza i ten ostatni stał się jedynym właścicielem nieruchomości. Tylko że Mariusz „zapomniał” powiedzieć Januszowi, że na jego udziale wpisana jest hipoteka, a on nie ma majątku z którego mógłby spłacić swoje długi.

Janusz, działając w zaufaniu do brata nie sprawdził księgi wieczystej nieruchomości.

Czy w tej sytuacji można coś zrobić?

Wydawałoby się, że Mariusz wprowadził Janusza w błąd i możliwe jest uchylenie się od skutków czynności prawnej dokonanej pod wpływem błędu. Niestety, takiej możliwości nie ma.

Sąd Najwyższy stoi na stanowisku, że ten kto nabywa nieruchomość (a nieruchomość ma urządzoną księgę wieczystą) nie może się powołać na okoliczność, iż otrzymał zapewnienie od sprzedającego, że nieruchomość nie jest obciążona, mimo iż faktycznie tak nie było.

Każdy może sprawdzić treść księgi wieczystej, ponieważ dostęp do ksiąg wieczystych jest jawny. Treść księgi wieczystej sprawdzić poprzez stronę Ministerstwa Sprawiedliwości: www.ms.gov.pl, zakładka „Elektroniczna księga wieczysta”.

Każdy, kto zna numer księgi wieczystej, może sprawdzić, kto jest właścicielem nieruchomości, czy wobec nieruchomości toczą się jakiekolwiek postępowania egzekucyjne  (dział III księgi wieczystej) albo czy nieruchomość (lub udział w nieruchomości) są obciążone hipoteką (dział IV księgi wieczystej).

PAMIĘTAJ!!!

Przed dokonaniem jakiejkolwiek transakcji związanej z nieruchomością ZAWSZE  sprawdzaj treść księgi wieczystej, a zwłaszcza dział III i IV.

Tytułem wyjaśnienia wskazuję, iż hipoteka obciąża każdoczesnego właściciela nieruchomości, tzn. jeżeli nabyłeś nieruchomość razem z hipoteką i nie masz zaświadczenia, że ten kogo obciąża dług w całości spłacił zadłużenie (w głównej mierze dotyczy to Banków), to istnieje ryzyko, że  będziesz spłacał dług poprzedniego właściciela nieruchomości.

Podpisanie umowy, nawet w formie aktu notarialnego, nie oznacza, iż ma ona charakter definitywny, tzn. podpisałem umowę i już nic nie można z nią zrobić. Istnieje możliwość uchylenia się od skutków prawnych oświadczenia woli, ale muszą być spełnione określone warunki, o czym w kolejnych wpisach.

Jakiś czas temu jeden z czytelników bloga opisał taką sytuację:

W pytaniu moim chodzi oczywiście o zniesienie współwłasności i podział fizyczny nieruchomości. Jak widzimy podział fizyczny budynku jest dokonany przedstawionym zapisem. Dość istotną sprawą jest w tym przypadku podział fizyczny gruntu oraz kwestia korzystania z klatek schodowych. Jak widać budynek posiada dwie odrębne klatki schodowe. Poprzez klatkę schodową znajdująca się od ogrodu dostać można się jedynie do lokali na parterze budynku, czyli własności Pana Y. Z klatki schodowej znajdującej się od ulicy można dostać się do lokalu Pana Y oraz Pani X.

Czy możliwym jest w opisanym przypadku dokonanie podziału (fizyczne zniesienie współwłasności) w taki sposób, aby Pan Y korzystał jedynie z klatki schodowej od ogrodu i zrzekł się z praw do klatki schodowej od ulicy budynku? Oczywiście konieczny jest również podział i zniesienie współwłasności gruntu na którym leży nieruchomość i zapewnienie drogi koniecznej dojazdowej do części gruntu od strony ogrodu oraz klatki schodowej do strony ogrodu, które po zniesieniu współwłasności staną się własnością Pana Y. Własnością Pani Y w tym przypadku staje się część ogrodu od strony ulicy wraz z klatką schodową od strony ulicy oczywiście zapewniając i wytyczając konieczną drogę dojazdową dla Pana Y.”

MUR

W powyższej sytuacji, niestety sama wola współwłaścicieli w kwestii podziału nieruchomości nie wystarczy, dlatego że odpowiednie przepisy regulują również dokonywanie pionowego podziału budynku.

Zgodnie z paragrafem 4 ust. 1 Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 7 grudnia 2004 roku w sprawie sposobu i trybu dokonywania podziałów nieruchomości (Dz.U. Nr 268, poz. 2663) jeżeli przedmiotem podziału jest nieruchomość zabudowana, a proponowany jej podział powoduje także podział budynku, granice projektowanych do wydzielenia działek gruntu powinny przebiegać wzdłuż pionowych płaszczyzn, które tworzone są przez ściany oddzielenia przeciwpożarowego usytuowane na całej wysokości budynku od fundamentu do przekrycia dachu. W budynkach, w których nie ma ścian oddzielenia przeciwpożarowego, granice projektowanych do wydzielenia działek gruntu powinny przebiegać wzdłuż pionowych płaszczyzn, które tworzone są przez ściany usytuowane na całej wysokości budynku od fundamentu do przekrycia dachu, wyraźnie dzielące budynek na dwie odrębnie wykorzystywane części, które mają własne wejścia i są wyposażone w odrębne instalacje.

Reasumując, nawet jeżeli współwłaściciele „dogadali się” w kwestii podziału działki i budynku, a budynku nie da podzielić się pionowo w taki sposób, aby linia podziału biegła równo wzdłuż całej wysokości budynku, to nawet dobra wola współwłaścicieli nie będzie miała wpływu na możliwość dokonania podziału budynku.

Współwłaścicielom nie pozostaje nic innego, jak byt w „małej” wspólnocie mieszkaniowej.

Wiele osób pyta mnie czy można podzielić nieruchomość inaczej, niż zgodnie z posiadanymi udziałami?

Odpowiem poniższym przykładem.

Staszek i Franek są współwłaścicielami działki, każdy z nich w 1/2 części. Jednak kształt działki nie pozwala im na jej równy podział (50/50). Najlepszym rozwiązaniem (czyt. najlepszym gospodarczo) byłoby, gdyby Staszek dostał 60% powierzchni działki, a Franek 40% powierzchni działki.

Powstaje pytanie, co ma zrobić Franek, żeby nie ponieść straty przez taki podział? Otóż Frankowi z tytułu podziału działki należy się spłata od Staszka w wysokości 10% wartości nieruchomości.

Instytucja spłat i dopłat polega właśnie na tym, że jeżeli współwłaściciel nie może otrzymać takiej powierzchni nieruchomości, która w 100% odpowiada wysokości jego udziału, to można podzielić nieruchomość w ten sposób, że dostanie mniejszą lub większą powierzchnię niż posiadany udział, a pozostali współwłaściciele będą zobowiązani do uiszczenia spłat lub dopłat (w zależności od tego, czy dostali większą powierzchnię nieruchomości – wówczas muszą kogoś spłacić, lub mniejszą powierzchnię nieruchomości- wówczas należy im się dopłata).

Czy można znieść współwłasność użytkowania wieczystego? Ostatnio takie pytanie zadał jeden z czytelników bloga.

Odpowiedź na to pytanie jest twierdząca, co postaram się wyjaśnić poniżej.  

Co to jest użytkowanie wieczyste?

Większość z nas spotkała się z terminem użytkowanie wieczyste, ponieważ to pozostałość po poprzednim systemie prawnym. Użytkownik wieczysty korzysta z nieruchomości tak jak właściciel, ale jej właścicielem nie jest. Właścicielem nieruchomości (działki) jest Skarb Państwa lub jednostka samorządu terytorialnego. W systemie prawnym obowiązuje taka zasada, że własność budynków jest związana z własnością nieruchomości, tj. jeżeli jesteś właścicielem nieruchomości i zbudujesz na niej dom, to jednocześnie jesteś właścicielem budynku. W przypadku użytkowania wieczystego jest inaczej, ponieważ nie będąc właścicielem gruntu jesteś właścicielem budynków. Trochę to zawiłe, ale taka jest zasadnicza różnica pomiędzy własnością a użytkowaniem wieczystym.

Powstanie współwłasności użytkowania wieczystego

Wyobraźmy sobie, że na gruncie oddanym w użytkowanie wieczyste Państwo Kowalscy budują dom. Państwo Kowalscy mają dwójkę dzieci. Po ich śmierci, dzieci dziedziczą dom i prawo do użytkowania gruntu po połowie (każdy z nich ma udziały wynoszący 50%).

Dzieci są współwłaścicielami budynku i mają prawo do korzystania z gruntu oddanego w użytkowanie wieczyste, czyli są współużytkownikami wieczystymi. Dzieci chciałyby uregulować kwestię współwłasności domu, ponieważ jedno z nich w ogóle nie jest zainteresowane mieszkaniem w tym domu, natomiast drugie z nich chciałoby w nim zamieszkać.

Powstaje pytanie, czy można znieść współużytkowania wieczystego? Kwestia ta nie jest uregulowana w przepisach prawnych. Trzeba się zatem posiłkować stanowiskiem sądów, w pierwszej kolejności Sądu Najwyższego. W uzasadnieniu uchwały z dnia 13 lutego 1981 roku, Sąd Najwyższy stwierdził, że „do instytucji użytkowania wieczystego należy w drodze analogii stosować odpowiednio przepisy o własności, w tym (…) przepisy o współwłasności.” (sygn. akt III CZP 72/80)  Stanowisko takie wyraził również Sąd Najwyższy w uchwale z 29 października 2002 roku (sygn. akt III CZP 47/02). W związku z tym możliwe jest dokonanie zniesienia współużytkowania wieczystego.

Ponadto Sąd Najwyższy wskazał, że los budynku i gruntu oddanego w użytkowanie wieczyste musi być jednakowy. Zbycie, obciążenie lub zniesienie współużytkowania wieczystego nie może odbyć się bez zniesienia współwłasności budynku. Takie wnioski płyną z uchwały Sądu Najwyższego z 19 stycznia 1971 roku (sygn. akt III CZP 86/70). Innymi słowy, jeżeli dokonujemy podziału budynku wzniesionego na gruncie oddanym w użytkowanie wieczyste, konieczny jest również  podział gruntu (tak samo jak przy własności).

Czyli można znieść współwłasność użytkowania wieczystego, mimo że nie jest się właścicielem nieruchomości.

Oto autentyczna historia. Dwóch współwłaścicieli nieruchomości nabytej w 2012 roku zawiera w 2014 roku przed sądem ugodę, na mocy której dochodzi do zniesienia współwłasności. Sąd w wyroku przyznaje nieruchomość na rzecz Pana A i nakazuje spłatę na rzecz drugiego współwłaściciela, Pana B. Kwota spłaty odpowiada wartości udziału w nieruchomości wyliczonej zgodnie z wyceną biegłego. Sąd przyznaje Panu B również dodatkowe wynagrodzenie, ponieważ Pan A przez rok korzystał z całej nieruchomości bezumownie.

Jakie podatki zapłacą: Pan A i Pan B?

Całą historię, ale przede wszystkim odpowiedź na powyższe pytanie, znajdziesz w blogu pani Moniki Markisz Podatki dla prawnika, która opisuje kwestie podatkowe dotyczące różnych rozwiązań prawych.

Zniesienie współwłasności nieruchomości może stwarzać kłopoty – także pod względem podatkowym.